Lubię na podłodze ale nie lubię slacktywizmu

Jest październik. Czyli gdzieniegdzie Pinktober. Czyli miesiąc walki z rakiem ( 15 października obchodzony jest Europejski Dzień Walki z Rakiem Piersi ).  Inicjatywa ta ma na celu przypominać kobietom w Europie o możliwościach zapobiegania zachorowaniom na raka piersi i roli wczesnego wykrywania zachorowań w procesie jego zwalczania.  W Polsce są organizowane m.in. dni otwarte w placówkach onkologicznych, podczas których można się bezpłatnie zbadać lub skorzystać z porad. 

Rzecz w tym, że co roku w październiku znaczna część kobiecych użytkowników internetu dostaje kociokwiku, spowodowanego różnego rodzaju łańcuszkami na fb. I się zaczyna – “wstaw na swój profil serduszko, zwiększysz dzięki temu świadomość raka piersi”, “napisz gdzie kładziesz torebkę ale nikomu nie mów o co chodzi, a już brońcie bogi, nie mów facetom”, “napisz że wyjeżdzasz do Abu Dhabi na 3,5 miesiąca”. I tego typu pierdolety, mnożące się w skrzynce kontaktowej i na tablicy z nowościami. Staram się ludzi nie blokować od razu, ale w zeszłym roku trochu się już zdenerwowałam i napisałam takim “społeczniaczkom”, co myślę o ich akcjach uświadamiających. 


 A myślę tyle – jest to slacktywizm. Czyli wydaje Ci się, że robisz dobry uczynek a w rzeczywistości nie robisz nic. Takie karmienie biednych dzieci za pomocą lajków.


damn, nie pamiętam źródła 🙁


Jeśli zaburzam czyjś światopogląd, trudno. Ale serduszko czy lokalizacja Twojej torebki nie przypomną kobietom, że mają sobie zbadać piersi. Chcesz zwiększyć świadomość problemu? Znajdź informacje, kiedy i gdzie w Twoim mieście można skorzystać z badań. Przekaż tą informację mamie, babce ze spożywczaka, sąsiadce.  Chcesz realnie pomóc komuś, kto cierpi z powodu raka? Lajk nie pomoże, ale też nie musisz wydawać pieniędzy (to był częsty kontrargument na moją “kampanię” – “wszyscy tylko chcą pieniędzy i pieniędzy, mam dość tego żebractwa, wolę napisać na fb”….). No i jak można z takiej akcji wykluczać facetów? Drogie kobiety, wasze piersi to też sprawa waszych facetów 😉  (i w drugą stronę to też działa, niejednokrotnie kobitkom udało się coś u ich mężczyzn przy okazji zabaw “wymacać”, gdyby nie to macanie, to może diagnoza byłaby zbyt późno 😛 )


Pomóc można na wiele sposobów, wystarczy się zainteresować czy w Twojej okolicy działa np. Klub Amazonek, można się zaangażować w różne, realne inicjatywy. 

Daj włos !

I ja też coś w końcu realnego zrobiłam, coby nie było że jestem gołosłowna. Długo zbierałam się do napisania o tym, ale skoro październik to chyba mogę.  Na ogół się aż tak społeczniactwem nie chwalę, ale to wszystko w słusznej sprawie 😉

Kilka miesięcy temu (w ramach róznych zmian życiowych, wszystkich na lepsze 😉 ) ściełam włosy dość dramatycznie 😉  Mogłam te włosy sprzedać, ale od dawna chciałam zrobić to właśnie w ten sposób. 

A było tak:







 Czyli ścięcie zgodnie z procedurami, o których możecie poczytać tutaj. Cięcia dokonała moja prywatna, niesamowicie utalentowana w psuciu Kalina <3



 I list idzie w świat 🙂



Więcej o akcji Daj włos!



jovi