Liczenie nietoperzy, czyli Czy nie mają koty na nietoperze ochoty?

I’m living the dream! 

batsy5


Od dawien dawna chciałam wziąć udział w liczeniu nietoperzy i w końcu mi się udało. Właściwie dlaczego chciałam? A dlatego, że nietoperze są wyjątkowo sympatycznymi i niedocenianymi stworzeniami, wokół których narosło wiele krzywdzących mitów. Dodatkowo, futrzaki często zimują w szczególnie miłych dla mnie okolicznościach przyrody – sztolniach, jaskiniach, schronach i fortyfikacjach, do których często wejście dla zwykłego nieśmiertelnika bez przepustki bywa kwestią uciążliwą, często niemożliwą ze względu na tabuny ochroniarzy, wartowników i zasieki broniące wstępu postronnym (nie żeby to zawsze było jakimś szczególnym utrudnieniem, ale skoro można zrobić coś legalnie, to tym lepiej). 
Dłuższy czas wydawało mi się, że tego typu wypady zastrzeżone są wyłącznie dla biologów i innych naukowców, jednak udało się nam zapisać na zimowe liczenia organizowane przez chiropterologów z gdańskiego koła akademickiego. Dziś byliśmy na pierwszym liczeniu, kolejne jeszcze w tym miesiącu.

batsy4 batsy3 batsy2 batsy batsy6

Dziś zwiedzaliśmy gdańskie obiekty – Bastion Św. Gertrudy, schron pod Placem Zebrań Ludowych, fortyfikacje Góry Gradowej i podziemia Biskupiej Górki. 
Udało się spotkać 5 gatunków nietoperzy, w tym nocka rudego, nocka Natterera i jeden z karlików. 
Śpią sobie te małe zwierzaki w różnych miejscach, jedne wisząc pojedynczo na gładkich ścianach kominów lub ściśnięte w “kilkuosobowe” klastry po 3-5 sztuk, inne wciśnięte w szczeliny między cegłami albo zajmując np. nieużywane puszki elektryczne. 
Przy okazji zaliczyliśmy kilka przejść i tuneli. Wróciłam brudna, zmarznięta i padnięta, ale I regret nothing!

jovi