Kontrowersyjna Wonder Woman

Niecałe dwa tygodnie temu Organizacja Narodów Zjednoczonych wybrała Wonder Woman na honorową ambasadorkę w walce o równouprawnienie kobiet i dziewcząt. Postać fikcyjną, bohaterkę DC Comics. 

Wybór wywołał dużo kontrowersji, spowodował protesty i petycję do sekretarza generalnego Ban Ki Muna. 

 

Podczas protestu pracowników UN widoczny był m.in. transparent “Kobiety zasługują na prawdziwego ambasadora” a jedna z protestujących zapytała, czy “musimy używać rozerotyzowanych postaci z kreskówek”. Przemilczę już pejoratywny stosunek do obszernej kultury powieści graficznych, to temat na inny raz.

Pytanie – czy to faktycznie aż takie straszne, że pozytywna postać popkultury została tak uhonorowana? Oczywiście, można by ograniczyć się wyłącznie do osób rzeczywistych, jednak i te nie są wolne od wad, niezależnie od tego, z jakiej dziedziny autorytetu będziemy szukać. Silnych postaci kobiecych nie brakuje, pytanie jednak, czy nie więcej wad dostrzeże się w nich, niż w postaci fikcyjnej? 

 

Dla wielu dziewcząt pewnie wzorem jest Hillary Clinton, której obecne ubieganie się o fotel prezydenta wyciągnęło na światło dzienne wiele wątpliwości. Owszem, Hillary byłaby (będzie?) pierwszą kobietą – prezydentem Stanów Zjednoczonych, ale czy prawnik broniący przed sądem gwałciciela to dobry wzór dla dziewcząt? Czy bycie kobietą to wystarczający argument do wybrania jej na prezydenta?

 

To inny przykład. Może jakaś dziewczyna za swój rolemodel obierze Nigellę Lawson, tu już jak najbardziej jest czego się “przyczepić”, przecież kto to widział, żeby gotująca na wizji kobieta tak sugestywnie oblizywała palce! I nosiła taaakie dekolty, skoro może nosić fartuch. 

 

Angelina Jolie, Angela Merkel, Janina Ochojska, Maria Skłodowska-Curie, królowa brytyjska – każda z nich może być wzorcem, każdej można też coś zarzucić. Oczywiście, aby być wzorem i autorytetem kobieta nie musi być ubrana w męski strój czy garsonkę, może również mieć piersi bądź ich nie mieć, może być stara i może być młoda. Może też być seksowna (!). Czy nie lepiej jednak, żeby to była Wonder Woman zamiast popularnych wśród małolat Kardashianek? 

 

Skoro za pozytywne wzorce mogą być stawiane np. sportsmenki (sportowczynie?), częstokroć występujące w ubiorach bardziej skąpych niż strój Wonder Woman, to może jednak da się spojrzeć poza kwestię ubrania i zastanowić się nad faktyczną wartością postaci. 

 

Serio nikt nie zauważa, że opinia i zachowanie kobiety bywają deprecjonowane nie tylko wtedy, gdy jest lalunią, ale równie często, gdy jest chłopczycą? Przecież tak fajna kobieca postać jak Mulan, jedna z najlepszych księżniczek Disneya, z pewnością wywołałaby nie mniejsze kontrowersje – dziewczyna przebiera się za chłopaka, żeby osiągnąć swój cel? Skandal.  (“Na szczęście” w tej kwestii akurat jest równouprawnienie- facet przecież też nie jest wiarygodny ani jako macho ani kiedy jest zniewieściały).

 

Wśród postaci fikcyjnych jest mnóstwo wartościowych wzorców – moją idolką zawsze była agentka Scully i księżniczka Leia, później oczywiście Ripley.

Dla młodszego pokolenia w dużej mierze została nią Hermiona Granger, która w przeciwieństwie do np. postaci Belli Swan pokazała, że dziewczyna może robić coś więcej, niż popadać w marazm po zniknięciu ukochanego. 

 

Wonder Woman, mimo- a nie tylko dzięki- byciu “białą kobietą z dużym biustem o niemożliwych proporcjach, skąpo ubrana w błyszczący, obcisły strój”  jest postacią kojarzącą się pozytywnie i, jako ikona popkultury, rozpoznawalną, przez co pomoże ONZ dotrzeć z przesłaniem o równouprawnieniu do nowych odbiorców. 

 

Co ciekawe, fotograf Josh Rossi zorganizował dla swojej córki sesję zdjęciową w roli Wonder Woman i spotkało się to z dość pozytywnym odzewem, nawet w środowiskach, które raptem tydzień wcześniej krytykowały decyzję ONZ. Oczywiście, musiały się także pojawić zarzuty o to słynne już “seksualizowanie” dziecka, jednak dopóki mała jest za młoda na personifikację Harley Quinn, niech się przebiera za Wonder Woman – to stokroć lepsze niż uczestnictwo w programach w rodzaju “Toddlers and tiaras”.

jovi