Fast fashion w wydaniu LPP

W dzisiejszej Gazecie Wyborczej artykuł Fast fashion i powrót LPP z raju – wywiad z Przemysławem Lutkiewicz, wiceprezem LPP.

Siedziba LPP w Gdańsku przy ulicy Łąkowej (fot. Roman Jocher / AG)


M.in. o tym, jak LPP konkuruje z gigantami odzieżowymi w Europie Środkowo-Wschodniej, o różnicach cen szycia w Polsce i Azji, płaceniu pracownikom szwalni 65 groszy za jedną koszulę, , o optymalizacji podatków, powrocie marek z rajów podatkowych. 

Lutkiewicz na argument, że dawne ubrania były szyte na lata a obecne to po kilku praniach ściery, odpowiada, że cena takich produktów “na lata” byłaby dla klientów zaporowa. Nie dodaje jednak, że przecież w interesie firm produkujących odzież na masową skalę nie jest stworzenie produktu zbyt trwałego. W którymś momencie boom na Crocsy zaczął się kończyć (uf, na szczęście ;>). Dlaczego? Okazało się, że te brzydactwa są wyjątkowo trwałe i nie niszczą się na tyle szybko, żeby ich wysoka sprzedaż ciągle utrzymywała się na takim poziomie, jak w momencie wybuchu “epidemii” – kto je chciał mieć, już kupił, na kilka lat wystarczy.  Stąd obecnie w różnych branżach – jest to zwłaszcza odczuwalne na rynku odzieżowym i w elektronice – istotne z punktu widzenia producenta jest tworzenie produktu, który po jakimś- niezbyt długim- czasie będzie wymagał wymiany. Ludzie nie muszę podążać za modą i co sezon zmieniać fasony noszonej odzieży, jednak kiedy ciuchy się znoszą, przecież trzeba kupić nowe. 


Po katastrofie w fabryce Rana Plaza w Bangladeszu, w której zginęło 1127 osób LPP pod naciskiem opinii publicznej przyłączyło się do programu ochrony przeciwpożarowej fabryk w Bangladeszu. 


Lutkiewicz odpowiada: “Nasza decyzja o przystąpieniu do europejskiego programu ochrony przeciwpożarowej Accord była decyzją świadomą. Zarzucano nam, że została podjęta zbyt późno, ale musieliśmy rozważyć wiele czynników, żeby podjąć długoletnie zobowiązanie. Zastanawialiśmy się m.in., co będzie bardziej efektywne – przyłączenie się do programu amerykańskiego czy europejskiego. Wybraliśmy Accord. Teraz jesteśmy jedyną firmą odzieżową z Polski, która wykłada pieniądze na poprawę warunków pracy w Azji. W tej organizacji działa 200 firm z całego świata. Opublikowaliśmy też zmodyfikowany kodeks postępowania dla zagranicznych dostawców, którym zlecamy szycie ubrań. Zobowiązujemy naszych dostawców, by nie zatrudniali osób poniżej 15. roku życia. My sami otworzyliśmy niedawno swoje biuro w Bangladeszu i przeprowadziliśmy pierwsze audyty naszych fabryk. Niezależnie kontrolują je też pracownicy Accord.”

Szkoda, że koncerny nie podejmują tych decyzji zanim ich wizerunek ucierpi. 

Cały artykuł do przeczytania tutaj

Polecam też artykuł Buty piękne na chwilę

Dama Pik