Xmas in progres

Ani słowa marudzenia na świąteczne kłótnie, obżarstwo i brak śniegu 🙂
Póki co dwa drobne sukcesy z wigilii – udało mi się założyć kotu muszkę, w której chodził z godnością cały wieczór a rodzina też przyznała rację, że mógłby częściej być elegancki 😉 Drugi – ostatnio trochę kombinuję z fryzurami bo mam już dłuuugie włosy a cały czas związane to nuda; uczesałam się w koronę, najbardziej to doceniła Babcia – jak się okazało, sama tak się czesała podczas Powstania, więc jest to fryzura historyczna 😀

Świąteczne klopsy 🙂

jovi