O powszechnej ochronie życia ludzkiego i wychowaniu do życia w rodzinie

Nowa ustawa O powszechnej ochronie życia ludzkiego i wychowaniu do życia w rodzinie neguje „Zgniły kompromis” z 1993 roku. Poza tym, nie wprowadza nic lepszego w słabej i tak sytuacji nauczania „życia w rodzinie”:

5) w art. 4 ust. 1 otrzymuje brzmienie: „1. Do programów nauczania szkolnego wprowadza się wychowanie do życia w rodzinie obejmujące wiedzę o zasadach odpowiedzialnego rodzicielstwa oraz wartości rodziny i ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Nauczanie w tym zakresie musi respektować normy moralne rodziców i wrażliwość uczniów. Udział w zajęciach wymaga pisemnej zgody rodziców lub pełnoletnich uczniów.”

źródło

Te zapisy o normach moralnych rodziców, coś cudownego. I wrażliwość uczniów – zabawne, że tzw. „obrońcy życia”, nie biorą żadnej poprawki na wrażliwość odbiorców.

Kolejna rzecz – zgoda rodziców lub pełnoletność. A co z dzieciakami z rodzin, w których normy moralne rodziców biorą górę nad zdrowym rozsądkiem i cała kwestia wychowania do życia w rodzinie sprowadza się do „Bóg dał dziecko, to da i na dziecko”? Dzieci rodziców ortodoksyjnych mają takie samo prawo do rzetelnej edukacji, jak pozostałe i światopogląd rodziców nie może im tego zabraniać. Oczywiście, każdy ma prawo wychowywać dzieci, tak jak mu się podoba. Ale to z rzetelnej edukacji seksualnej powinno się czerpać wiedzę o funkcjonowaniu niektórych organów ludzkiego ciała, a nie z Porntube, do którego nie tylko pełnoletni uczniowie mają dostęp.  Poza tym, czy rodzice, których normy moralne nie dopuszczają np. uczenia dzieci matematyki, też mogą za sprawą pisemnej zgody pozbawić dzieciaka tego zakresu wiedzy?

Może byłoby lepiej, gdyby rodzice sami trochę poprawili stopień wiedzy młodzieży, sami z dzieciakami rozmawiając. No ale nie, bo to wstyd, bo to fe, bo kościół, bo przecież dzieci są za małe na to. Tylko ciekawe, skąd w takim razie nastoletnie matki? Myślisz, że twoje dziecko jeszcze „tego” nie robi? Przypomnij sobie, co robiłeś w jego wieku. Wstydzisz się rozmawiać ze swoim dzieckiem o seksie? Pozwól robić to specjalistom, To aspekt życia i wiedzy, jak wiele innych. Plus – w niektórych krajach dzieci poniżej 10 r.ż. mają świadomość ciała i jego funkcji oraz aspektów społecznych z tym związanych. Wiedzą, że nikt nie może ich dotykać wbrew ich woli, umieją odróżnić zły dotyk. 

Jestem jak najbardziej za utrzymaniem zgniłego kompromisu, ale tak naprawdę to rzetelna, egalitarna edukacja seksualna i dostęp do antykoncepcji pomogą ograniczyć problem aborcji. 

jovi

  • Niedawno GW puściła plotę, że minister Ziobro bada możliwość wprowadzenia kar za obcowanie płciowe z osobą poniżej 18 roku życia. Resort to stanowczo zdementował. I oby to dementi było prawdziwe.

    • o losie, jeśli dla edukacji i zdrowia seksualnego zrobi tyle „dobrego”, co dla polskiej transplantologii to jako dyplomowana edukatorka seksualna młodzieży (poważna sprawa!) zacznę chyba prowadzić tajne komplety, coby nie nastąpiło całkowite uwstecznienie młodzieży.

  • Ech problem jakiego w ogóle nie powinno być…dla mnie całkiem niezrozumiały

  • Pamar Travel

    Heh, pamiętam u mnie w szkole, a było to ładnych kilka lat temu, kiedy miały zostać wprowadzone lekcje wychowania do życia w rodzinie, większość rodziców się nie zgodziła, obawiając się tego, czego będą nas nauczać… Heh… Dziś zastanawiam się czemu nikt rodziców nie uświadomił jak ważne są te lekcje i o czym będzie na nich mowa. Wtedy podejście by się zmieniło.

    • nadal jest problem z rzetelnie prowadzonym WDŻ, nadal wielu ludzie żyje w swojej bańce mydlanej i myślą, że jak się nie będzie o czymś mówić, to problem zniknie. i oczywiście nie należy przeceniać wpływu kościoła i prawicowych polityków na jakoś ww edukacji, niestety.