Lumpeksy, cz. 1 – Centrum Taniej Odzieży

W końcu, po baaardzo długim czasie biorę się w garść i zaczynam pisać o lumpeksach w Trójmieście i okolicach. Pewnie w dłuższej perspektywie okaże się to działaniem na moją niekorzyść, bo tłumy żądne ciuchów mi wszystko wykupią, ale zaryzykuję 😉  nikogo nie zamierzam przekonywać łopatologicznie o słuszności zakupów w lumpeksach, ale kto chce, ten skorzysta. Sama korzystam od ponad 10 lat i nadal cieszę się, że szalony plan władz sprzed kilku lat dotyczący zlikwidowania lumpeksów nie wszedł w życie. 

W pierwszym odcinku – jeden z największych i najstarszych (istnieje co najmniej od 11 lat, od początku moich łowów) lumpeksów w Gdyni – Centrum Taniej Odzieży przy Władysława IV/róg Kilińskiego. De facto adres chyba jest od ulicy Abrahama, ale idąc/jadąc Władysława IV trudno nie zauważyć pomarańczowego szyldu.

Sklep tylko z rzeczami wycenionymi, w soboty -50%. Po niedawnym remoncie ceny chyba trochę poszły w górę, od kilku lat też jest parę wieszaków z odzieżą z czerwonymi metkami, niepodlegającymi sobotniej obniżce. Dostawy w poniedziałek, w pozostałe dni coś jest dokładane, ale największy szał i kolejka od rana przed wejściem  oraz zmiana dekoracji z wystawy w poniedziałki.
W sklepie są 3 przymierzalnie, dwie mniejsze i jedna „familijna” – da radę przymierzać rzeczy we 3 osoby i się nie pozabijać.  Minusem natomiast są dość strome schody do podziemi plus niski strop nad nimi – uwaga na głowy.
Można kupować na fakturę.

Na parterze odzież męska (dużo marynarek, spodni garniturowych), damska ( sporo ładnych kiecek), kosze z rzeczami sezonowymi (cały kosz futrzanych czapek :P), bielizną, szalikami/chustami, torebkami.  Na ogól jest tez kilka koszy z różnościami – i tu zdarzają się różne cuda: od starych maszyn do pisania, nart, poprzez protezy piersi i kończyn po stojące obok dziecięce wózki inwalidzkie i torby na kije do golfa. Cuda…
Jest też kosz z książkami, w większości skandynawskimi i angielskimi, czasem coś po polsku się trafi, ale głównie podręczniki do podstawówki O.o zdarzają się płyty winylowe, ale raczej niszowych wykonawców. 
Przy kasie koszyki z biżuterią i kosmetykami.
Na parterze dział dziecięcy (odzież i zabawki), odzież robocza ( trafiają się porządne fartuchy), pościel itp. Jest też regał z butami, trafiają się nieużywane. 

CTO ma przewagę nad innymi lumpeksami w jakości ciuchów. W dużej mierze są to rzeczy firmowe (standardowy zestaw sieciówek – Dorothy Perkins, Next, KappAhl, Cubus itp. Zdarzają się, choć sporadycznie, ciekawsze firmy, np. Fred Perry), w dobrym/bardzo dobrym stanie – rzadko trafia się na ciuchy zniszczone/poplamione.  

Ceny na ogół są racjonalne – większość rzeczy mieści się w przedziale 5-35 zł. Z ciekawostek – trafiają się też suknie ślubne za 30-40 zł (i nie są to oldschoolowe „bezy” z wielką kokardą na tyłku 🙂 )  i futra, kożuchy do 60 zł.  Zdarzają się rzeczy z metkami.
Warto też poświęcić trochę czasu nad koszem z kurtkami i płaszczami skórzanymi – w większości nieco retro, ale za 10 zł trafi się ładną skórę na motor 😉

Godziny otwarcia: 
pon – pt  10.00-18.00
sob         9.00-14.00
niedz nieczynne

jovi

  • bardzo przydatny post 😉 Ja uwielbiam lumpeksy, choć kiedyś mnie odrzucały 🙂

  • Szkoda, że u mnie sh są takimi prawdziwymi lumpeksami. ^^

  • mi zajęło trochę czasu nauczenie się kupowania w lumpach bo początkowo kupowałam jakieś dziwne rzeczy, ale teraz już jestem porządnym łowcą 😀

  • to się musisz gdzieś wybrać na gościnne występy 😉 niby niektóre sklepy sprzedają online, ale to nie samo, bez tego dreszczyka emocji 🙂

  • Ja również jestem nałogową lumpoholiczką ha ha 🙂 W takich miejscach można wynaleźć "cuda" .. Fajnie prowadzony blog, ja dopiero zaczynam więc zapraszam :
    http://moja-wytwarzalnia.blogspot.com/
    Pozdrawiam 🙂

  • 🙂