Kim chcesz być kiedy umrzesz? Czyli Antydupkologia cz.I

Znacie ten moment w życiu dzieciaka, kiedy przestaje mu się zadawać pytanie – kim chcesz zostać, jak dorośniesz? To na ogół ten moment, kiedy już kimś został lub otoczenie uznało, że już nikim nie zostanie ;> W każdym razie to najlepszy moment, żeby zacząć zadawać pytanie – kim chcesz zostać, kiedy umrzesz? I bynajmniej nie mam na myśli żadnych aspektów religijnych, tylko czysto praktyczne.

Odgrażałam się od pewnego czasu, że zacznę pisać poradnik w odcinkach „Antydupkologia – jak nie być dupkiem?”. Część pierwsza – co zrobić ze sobą po śmierci?

Jeśli myślisz o tym, żeby opuścić imprezę- w ten czy inny sposób – to zastanów się, co dalej. Bo zabić się to umie każdy głupi. Rzecz w tym, żeby się nie zmarnować.

Przykładowo, taki sobie milioner chciał zakopać swojego Bentleya, czym wzbudził wielkie oburzenie  – no bo kto to widział zakopywać coś tak cennego. Coś, co mogłoby się jeszcze komuś przydać.
Nawet jeśli ta historia w rzeczywistości nie była aż tak heartwarming, jak to relacjonują internety, to konkluzja jest taka – każdego dnia zakopywane jest coś znacznie cenniejszego. Ludzkie organy. Viral z Bentleyem miał na celu uświadomienie absurdu, jakim jest zakopywanie tego, z czego już sam nie skorzystasz a przyda się innym.

źródło

Znałam kiedyś taką jedną głupiutką postać, która twierdziła, że nie może zostać dawcą organów, bo „jej rodzinie będzie smutno jak będzie leżeć niekompletna w otwartej trumnie”. Otóż, gdyby to to  porozmawiało ze swoją rodziną, z pewnością odkryłoby, że są ludźmi znacznie większego serca i bardziej otwartego umysłu niż ona i doskonale by zrozumieli chęć uratowania kilku żyć. Bo rodzinie nie jest smutno, że ktoś leży niekompletny w trumnie (no i pamiętajcie, jak wygodnym rozwiązaniem są krematoria ;>), tylko dlatego, że odszedł. Skoro odszedł a można komuś uratować życie…? Znam zresztą przypadki, gdzie oddanie organów po martwym krewnym pomogło rodzinie pogodzić się ze stratą,  tyczy się to zwłaszcza śmierci młodych ludzi.

 Przypomnę również, że w Polsce działa system opting in, domniemanej zgody na pobranie narządów (zdanie kościoła jest inne, na szczęście nie jest prawomocne).  Niestety transplantologia cierpi po niefortunnych (eufemism alert) wypowiedziach posła Ziobry sprzed lat. W świetle prawa- sprzeciw rodziny nie jest wiążący, lekarzom jednak niepotrzebne są afery wywoływane przez takich nibyspecjalistów. Na stronie Dawca.pl można wypełnić deklarację woli (która jednak nie jest dokumentem o mocy prawnej), jednak ważne jest również uświadomienie otoczenia, aby nikt nie powstrzymał lekarzy przed zrealizowaniem woli zmarłego. Na ww stronie również można poczytać o pozostałych kwestiach prawnych, związanych z dawstwem. 


No dopsz. A może nie wyszła Ci kariera naukowca a chciałbyś jednak jeszcze spędzić trochę czasu na uczelni?


Oddaj się zatem nauce ^^ O tym, jak to nieraz całe rodziny oddają się w ręce naukowców przeczytasz m.in. tutaj i tutaj.
Tu również można napotkać masę malkontentów spod znaku „a po co?”. Jeśli jeszcze ktoś nie wie, to lekarze się uczą nie tylko z książek. Spotkałam się kiedyś z poglądam, jakoby uczenie się podstaw stomatologii na plastikowej czaszce było równie wstydliwe, jak tracenie cnoty z dmuchaną lalką. 
 Co zrobić, żeby pomóc w kształceniu kolejnym pokoleniom? Należy przekazać swoje ciało  w formie aktu darowizmy, potwierdzonego notarialnie. Dokumenty na ogół są dostępne na stronach uczelni. W Polsce przekazanie ciała na cele naukowe jest bezpłatne. 

Polecam również: 
Program Świadomej Donacji Zwłok

Nie znalazłam informacji, jak przekazać się do „pracy” w policji po śmierci, czyli jako obiekt badawczy na farmie ciał. Polska póki co swoich farm nie posiada. O samych farmach poczytacie tutaj i tutaj

W niektórych krajach zwłoki były (lub są, sporadycznie, nadal) stosowane jako zamiennik crash test dummies, czyli zamiast manekinów służących w testach zderzeniowych samochodów. 


To gdzie się wybierasz po śmierci? 🙂
co zrobić ze swoim ciałem po śmierci studenci uczą się na zwłokach
gdzie oddać ciało do badań  oddać ciało na akademię medyczną 

Dama Pik

  • Anonimowy

    na części! to przede wszystkim. A reszta może iść na studia. Tzn do Zakładu Anatomii jakiejś dobrej uczelni 🙂

  • ja na szczęście już omówiłam tą kwestię z rodziną, coby przypadkiem mnie całej nie dali na zmarnowanie 😛

  • Dobrze poruszony temat. ja zgubiłam ostatnio, bo miałam taką kartę, że wyrażam zgodę na bycie dawcą w portfelu. Muszę znów taką sobie załatwić.

    • ja karty nie mam, mam natomiast zapoznaną z tematem rodzinę 🙂

  • Ja mam w portfelu zgodę na pobranie organów i całej mojej rodzinie raz na jakiś czas o tym przypominam, żeby mieli pewność, że nic się nie zmieniło :).

    • no i pięknie 🙂 ja też lubię sobie czasem przy kawie pogadać o pobieraniu narządów 😉