Fresh start effect, czyli o magii postanowień

Siłownie pękają w szwach od sezonowców, poradniki dietetyczne znikają z półek, blogi coachów i wszelkich zmieniaczy życia przeżywają oblężenie. Znaczy, początek roku przebiega w tradycyjny sposób. Któż nie zna tego schematu – nowy rok, nowa ja?

postanowienia-noworoczne

Istnieje nawet racjonalne, naukowe wyjaśnienie tego fenomenu – zjawisko fresh start effect. Efekt nowego początku. Trójka amerykańskich naukowców opisała swoje obserwacje w „Psychological Science” i „Management Science”

Podejmując się tak istotnych z punktu widzenia Wszechświata zobowiązań, jak schudnięcie 5 kg, potrzebujemy czasowych punktów orientacyjnych. Punktem takim na ogół nie może zostać banalna środa w połowie miesiąca na „L”, taki dzień ma za mało magicznego potencjału. Niektóre daty nadają się jednak szczególnie – poza Nowym Rokiem to także pierwszy dzień wiosny i 1 września. W dalszej kolejności potencjał mają też pierwsze dni miesięcy, kolejne poniedziałki lub urodziny. Każda z tych dat pozwala w symboliczny sposób odciąć się od Starego, Złego Ja i daje szanse na rozpoczęcie Nowego, Lepszego życia jako Nowe, Lepsze Ja. 

 

Racjonalnie rzecz ujmując, każdy moment jest dobry na rozpoczęcie lub zakończenie czegoś, magiczna data czasem nawet bardziej przeszkadza niż pomaga. Jednym jest łatwiej postanowić i wykonać, inni muszą to sobie spisać lub opowiedzieć znajomym, dla zyskania motywacji zewnętrznej. Whatever works, byleby to miało chociaż cień realnej szansy na realizację – inaczej niebawem skończy się to załamywaniem rąk na nieskutecznym powołaniem do życia Lepszego Ja. Porad, jak postanawiać lepiej jest mnóstwo – od ogółu do szczegółu, ograniczać negatywne nawyki stopniowo, równie stopniowo wprowadzać pozytywne. Nie dajmy się zwariować, zwłaszcza kolorowym magazynom i coachom. Ja fanką radykalnych zmian i ambitnych postanowień w związku z przełomem lat nie jestem, ogólnym postanowieniem noworocznym na 2017 jest: przeżyć ten rok, to już będzie coś 😉  A pozostałe kwestie? To już są plany i zamiary, nie wishful thinking 😉

jovi

  • Tak nas kształca media, a kto jest na nie podatne i nie wyglada poza akwarium to w takiej rzeczywistosci tkwi. Zawsze jest ta nutka nadziei, ze ten caly szal choc pojedyncze istony czegos nauczy. Pozdrawiam cieplo, Daria x

    • ano właśnie, myślmy poza pudełkiem/akwarium i nie bądźmy planktonem 🙂 pozdrawiam również 🙂

  • Zgadza się! Jeśli mamy motywację wewnętrzną do tego, aby coś zmienić, to żadna szczególna data nie jest potrzebna.

    • jeszcze żeby ludzie posiadali tą motywację wewnętrzną a nie pochodzącą z kolorowych magazynów 😉

  • Widzę, że mam podobne podejście do tematu 😀
    Postanowienia? Obietnice? Pozostawiam to innym.
    Zdecydowanie wolę określać to mianem celi. Ale niekoniecznie z datą rozpoczęcia czy osiągnięcia. Ja muszę czuć, że przyszedł już czas na zmiany i żadna magiczna czy nie data mi w tym nie pomoże. Tylko ja sama mogę wyruszyć w drogę do mojego celu 🙂

    • nikt za nas naszej drogi nie przejdzie 😉

  • Te postanowienia,cele,życzenia mogą mieć sens,jeśli będą zaplanowane z głową. Czyli jeśli człowiek postanowi zmienić/zrobić coś,czego naprawdę potrzebuje/chce i jest to realne. Zwłaszcza biorąc pod uwagę jego siły i zapał. Jak się chce cudów a już małe wyrzeczenia są problemem to wychodzi porażka. A data to już kwestia kto co lubi. Jedni są w stanie z dnia na dzień zacząć zmiany inni potrzebują jakiejś magicznej daty. Najważniejsze,żeby dany sposób dawał efekty. Pozdrawiam 😉

    • whatever works 😉 byleby faktycznie działało, a nie, że za miesiąc już będą pustki na siłowniach 😉