15 przypadków, kiedy w miarę sensownie poskładałam literki

The least worst of, czyli subiektywnie dobre/znośne/czytalne wpisy minionego roku.

chaos

Styczeń:

Przeszczep?! Czyli kim chcesz zostać, kiedy umrzesz.

Nie przeczytam 52 książek, czyli rzecz o wyzwaniach czytelniczych

Czy warto czytać złe książki?

 

Luty:

Zimowe liczenie nietoperzy

Deadpool!

 

Kwiecień

Kiermasz sklepów charytatywnych

 

Maj:

X-men: Apocalypse, czyli nadal drżę na dźwięk imienia Henryk

 

Lipiec:

Woodstock

 

Wrzesień:

Co zrobić z niechcianymi książkami i nie tylko, czyli co i gdzie oddawać do sklepów charytatywnych

Copernicon, podejście czwarte

 

Październik:

Daj Włos na Rak’n’Roll, czyli kolejne przykłady antydupkologii stosowanej

Umilanie podróży, czyli zapis pewnej frustracji

 

Listopad:

Kontrowersyjna Wonder Woman, czyli o wzorcu dla dziewcząt

 

Grudzień:

Pogańskie tradycje świąteczne

Jak przeżyć święta i nie dostać pierdolca?

 

 

Oczywiście względnie czytalnych postów jest na blogu jeszcze co najmniej kilka, rzecz gustu 😉  

Ten rok na blogu był tradycyjnie już dość nierówny, co widać zwłaszcza latem, kiedy praca mnie pochłania do granic nieprzyzwoitości. Kto chce być na bieżąco z absurdami i ciekawostkami – fanpage i instagram czynne całodobowe. 

Jak ktoś jeszcze nie polubił Arytmii, niech czym prędzej to uczyni, zwłaszcza, że tam także można śledzić moje poczynania.

jovi

  • Lubię tego typu wpisy, bo pozwalają nadrobić braki. Linki do najlepszych wpisów to coś, co bardzo ułatwia ten temat. Kilka mnie zaciekawiło, więc zapisuję link do przeczytania w tym tygodniu.

    • polecam się na przyszłość 😉