5 lat bloga

 

Wyskoczyło mi dziś przypomnienie, że pierwszy post na blogu ujrzał światło dzienne 5 lat temu.
Screen Shot 2017-09-19 at 14.35.08
A cóż się przez ten czas wydarzyło? Otóż nastąpiło 438 postów, 920 komentarzy, 367 fanów na fanpejdżu. W tzw. międzyczasie funkcjonowały jeszcze dwa inne blogi, koncepcja artystyczna i adres Damy Pik się zmieniały – jak i sama nazwa, pierwotnie było Dame of Spades, obecnie Dama Pikowa – oraz tematyka, która najbardziej mnie interesowała. Blog miał być bardziej DIY-twórczy, podczas gdy wyewoluował w kierunku geekowstwa i społecznictwa, pełniąc czasem rolę słupa ogłoszeniowego dla wszelakich dobrych przedsięwzięć.
 

Long story short, subiektywny wybór najlepszych/najulubieńszych postów:

 
– Czytanie o czytaniu, pisanie o czytaniu – o tym, jak mieć dużo książek i nie zbankrutować
– Lubię na podłodze, ale nie lubię slacktywizmu i Gdzie nie kładę torebki–  nie, wstawiając na fejsbuczka opis z debilnym hasłem nie zwiększasz świadomości raka piersi
– Przeszczep?! –  czyli: kim chcesz być, kiedy umrzesz?
– Ograniczona dyskryminacja – o „niezrównoważonych psychicznie” na uczelniach wyższych
– Deviant Day – Dzień Dziwaka – szczególne święto, zapoczątkowane przez profesora Zimbardo
– 19 sposobów na przeżycie świąt – jak na święta nie dostać pierdolca zamiast prezentów
– Pogańska Wielkanoc – o króliczku i bogini Isztar
– Walentynki, czyli święto patrona chorych psychicznie
– Dlaczego warto prowadzić prelekcje na konwencie? – przypominam się w przededniu Coperniconu, na który bardzo wery mocno zapraszam 🙂
zdjęcie – Pixabay

Starych kin czar – Gwiazda Warszawa

Kto chociaż raz nie przeklinał paskudnych multipleksów z zastępami szarańczy, gargantuicznymi kubkami słodkich napojów i kontenerami popcornu? Kto nie żałował, że filmu ciut bardziej zmuszającego do refleksji niż Szybcy i wściekli 8 nie może obejrzeć w kameralnej sali, zamiast na 200-osobowym stadionie? Kto nie wspomina z rozrzewnieniem biletów za np. stare 10.000zł lub nawet za dyszke?

 

Z pewnością znajdzie się szereg fanów super-turbo-nowoczesnych multipleksów, w których można obejrzeć fyfnaście filmów dziennie, zagryzając nachosami w kolejnych fyfnastu wariacjach smakowach. Też oczywiście chodzę do kin sieciowych, w Trójmieście alternatywą są dyskusyjne kluby filmowe i seanse plenerowe (w sezonie letnim) – z dość okrojonym, ale raczej ambitnym repertuarem – a porządne mordobicie czy piękną space-operę jednak całkiem nieźle ogląda się na tych ogromnych ekranach z Dolby Surround, gdzie nawet setka osób na sali aż tak nie przeszkadza. 

 

Obecnie w Gdyni są dwa multipleksy, traktowany ciut po macoszemu i przeniesiony do odległego Muzeum Emigracji Klub Filmowy oraz Gdyńskie Centrum Filmowe. Dawniej kin było znacznie więcej, każda większa dzielnica swoje miała. 

 

Kilka z nich znam już tylko jako zaadaptowane w innych celach budynki kinowe, jak np dawne Atlantic – przez lata mieścił się w nim lumpeks, później klub muzyczny, obecnie dalsza przyszłość obiektu nie jest pewna. Kino Marynarz na Obłużu, gdzie przez lata mieściła się całkiem duża i przyzwoita siłownia. 

Screen Shot 2017-09-18 at 16.21.09

Mam jednak to szczęście, że pamiętam jeszcze lata funkcjonowania części starych, prawdziwych gdyńskich kin.  Grom, na Oksywiu, gdzie w podstawówce zupełnie przypadkiem wybraliśmy się z klasą na komedię z Gerardem Depardieu Tata i małolata, niekoniecznie przeznaczoną dla dziesięciolatków. Kino Fala na Grabówku, gdzie jako zbuntowana 15-latka poszłam na disneyowskiego Tarzana, i chociaż byłam wtedy taka mhroczna i heavymetalowa, to musiałam przyznać, że jednak z kreskówek się nie wyrasta. Później też Klub Filmowy przy Waszyngtona, gdzie przez cały rok akademicki chodziłam wiernie na przegląd kina rosyjskiego, na cudowne spotkania z cyklu VHS Hell i gdzie zdarzyło mi się mieć sesję zdjęciową W starym kinie.

 

Wszystkie wspomniane wyżej obiekty bledną wobec ostatniego z jednosalowych kin w Gdyni – działającego od 1939 (jako kinoteatr Gwiazda) do 2003 roku Kina Warszawa. Swego czasu najnowocześniejsze, klimatyzowane, w samym centrum miasta, w którego historię wpisało się na dekady. To miejsce, jak żadne inne kształtowało mój gust filmowy – to tam w czasach licealnych zasnęłam na Panu Tadeuszu, to tam po raz pierwszy gardziłam Jar Jar Binksem podczas seansu Mrocznego Widma.

 

Wszystkich was, którzy chcą bliżej poznać historię Kina Warszawa, zapraszam jutro – 19.09 do Kawiarni Tłok w Gdyni, gdzie w ramach Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych organizowana jest wystawa Gwiazda Warszawa – historia gdyńskiego kina oraz spotkanie z ostatnim operatorem, Maciejem Mokrosem. 

 

Konto na Instagramie ze zdjęciami związanymi z Kinem Warszawa

O pięknej historii tych świątyń kinematografii przeczytacie także tutaj i w książce Sławomira Kitowskiego, Gdynia. Miasto z morza i marzeń

Kółka dla syrenki, czyli Tsu na wózek

Ruszyła akcja Kółka dla syrenki, czyli Tsu na wózek – zbiórka funduszy na nowy wózek dla Pauliny. Paulina to mój ziom, geek, tegoroczna syrena na Pyrkonie 😉

O całej akcji przeczytacie na fanpejdżu i w serwisie pomagam.pl.

 

tsuu

 

Wspomóc zbiórkę można poprzez:

 -licytację fantów na aukcjach w serwisie Charytatywni Allegro; link do naszych aukcji

(Na aukcję wystawiłam trochę starwarsowych fantów, więc polecam bardzo very 😉 )

 

– Bezpośrednią wpłatę na subkonto fundacji
Adres:
Fundacja Avalon – Bezpośrednia Pomoc Niepełnosprawnym
Michała Kajki 80/82 lok. 1
04-620 Warszawa

Numer rachunku: 62 1600 12860003 0031 8642 6001

Rachunek prowadzony przez: BGŻ BNP Paribas Bank Polska SA

Tytuł przelewu : Wierzbicka, 8047

 

– wysłanie SMSa

SMS O TREŚCI : POMOC 8047
NA NUMER: 75 165

Koszt SMSa to 6,15 zł. brutto (kwota zawiera VAT), z czego 5 zł stanowi darowizna na rzecz Podopiecznego.