Hello, autumn

Pierwszy dzień jesieni…

Image result for hello autumn
źródło

Wrzesień jest póki co ciepły, październik to chwila na przygotowania do Halloween, więc zanim nadejdzie klasyczna jesienna, listopadowa melanchujnia jest jeszcze trochę czasu na pewne pozytywy tej pory roku.


Co robić jesienią? Zapisać się do szkoły i, jak ja, liczyć, że kurs rozpocznie się niebawem, a nie np. w styczniu. Zacząć oglądać nowy serial. I obejrzeć 7 sezonów w tydzień. Można zbierać kasztany, żołędzie, szyszki, grzyby i Pokemony, choć te ostatnie straciły sporo na popularności po pierwszym miesiącu od premiery. O premierach zaś mówiąc, można spędzić trochę czasu na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni.
 
Co jeszcze jesiennego? 
Dynie. Dynie dobre na wszystko, nie tylko na Halloween. O ile jestem w stanie się oprzeć starbucksowej pumpkin spice latte, o tyle już np. ciasto dyniowe, krem z dyni, makaron z dynią, a także lody dyniowe są bardziej interesującą opcją. 
 
Spacery. Krótkie i dłuższe, np. jesienny Tułacz
 
Tu moja zeszłoroczna lista jesiennych pomysłów 🙂
This darling fall bucket list is perfect for checking off all the fun fall activities there are to do, and it makes super cute fall decor too!:
źródło

Polcon 2016 Wrocław

Spóźniona relacyja z tegorocznego Polconu.

Konwent trwał od czwartku,18 sierpnia do poniedziałku 22 sierpnia. Ogromny pozytyw imprezy organizowanej w wakacje – nie trzeba się wymeldowywać ze szkoły konwentowej w niedzielę w południe, tylko można spokojnie noclegować rzeczy i jeszcze zwiedzać punkty programu w poniedziałek. Ogromna wygoda, zwłaszcza, że szatnia podobno istniała, jednak nie było łatwo ją odnaleźć, a bieganie z bagażami po prelekcjach nie należy do najciekawszych rozrywek. 

Może to też eurokonferencyjny prestiż i splendor sprawiły, że nocleg w szkole konwentowej był odpłatny. Nieduże pieniądze, bo 25 zł/os. za całość, jednak pierwszy raz się spotkałam z taką praktyką. Dostępny był również nocleg na polu namiotowym (18 zł/os.) i akademiki (bodajże 45zł/os.). Spodziewałam się większego oblężenia szkoły, jednak było zaskakująco spokojnie. 

Sam konwent odbywał się w majestatycznej i monumentalnej Hali Stulecie i sąsiednim konferencyjnym, kilka przystanków od centrum Wrocławia.

Po przybyciu na miejsce okazało się, że tzw. *Kolejkon* musi zaistnieć, niezależnie od rejestracji internetowej i innych czynników, swoje trzeba odstać. Tym bardziej, że nie była możliwa płatność kartą, najbliższy bankomat przy wejściu do Zoo (czemu nie mógł na kilka dni stanąć mobilny ATM?), w dodatku akurat w kasach skończyły się drobne i próbowano podzielić tłumek na dwie grupy – płacącą od ręki odliczoną kwotę i nieszczęśników, muszących czekać na wydanie reszty, Grejt. 

Na pocieszenie, pod Halą przez weekend trwał zlot foodtrucków, nie było więc problemów z zaopatrzeniem w ciepłą paszę. Co prawda połowa z nich to standardowe hamburgery i frytki, ale parę ciekawszych się znalazło, m.in. hinduskie i meksykańskie jedzenie.

Standardowo, obiecywałam sobie mnóstwo prelekcji, w rzeczywistości udało się zrealizować około 1/3 założeń. M.in. panel o medycynie pola walki z Magdaleną Kozak i tradycyjnie o „Gwiazdach w czerni” ze Staszkiem Mąderkiem 😀

Ze względu na znaczne rozciągniecie imprezy w czasie (5 dni zamiast 3), program był trochę… rozwodniony. Niektóre bloki były niepełne, później się zaczynały, wcześniej kończyły. Cały program zresztą wcześnie się kończył, ok 21-22 było już po prelekcjach, co dla mnie, przyzwyczajonej do długo w noc idących zajęć na Coperniconie, było pewnym zaskoczeniem. Na szczęście wiązało się to wolnymi wieczorami na wypady na miasto – Spiż, Złoty Pies, Whiskey in the Jar, Pasibus itp.  

Największym pozytywem Polconu było jego umiejscowienie we Wrocławiu. Za rok widzimy się w Lublinie, za dwa lata – oh, happy day!- w Toruniu ^^

Sierpień w Trójmieście

Co robić w sierpniu, spędzając lato w 3mieście?

źródło

W Gdańsku do 21 sierpnia trwa Jarmark Dominikański, w tym roku okrągła, 756. edycja 😉 Tutaj dokładny terminarz związanych z nim wydarzeń, bo to nie tylko okazja do kupienia plastikowych pierdół rodem z TVmarketu i radosnych rupieci, ale też koncerty i inne cudy.

 

13-14 sierpnia w Gdańsku Solidarity of Arts, czyli koncert Jimek, Kilar i inni, w tym Łona i Kaliber 44. Poza strefą Golden Circle wstęp wolny

 

Do 17 sierpnia w Gdyni trwa konkurs fotograficzny Gdyński modernizm w obiektywie

 

Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Gdańsku organizuje w dniach 13-15 sierpnia akcję Książka GO, czyli szukanie książek w mieście

 

9-14 sierpnia w gdańskim Centrum Hewelianum Nocne Podglądanie Wszechświata

 

12-14 sierpnia w Gdańsku Baltic Games

 

18-21 sierpnia – 5. Literacki Sopot, temat wiodący – literatura izraelska

 

20-21 sierpnia w Sopocie – letnia edycja targów Seaside Fashion

 

 

Plus wydarzenia całowakacyjne:

 

W każdą niedzielę w Gdańsku Oliwie odbywa się Pchli Targ

 

Przez całe wakacje na molo w Sopocie wieczorne seanse filmowe w ramach Orange Kino Letnie

 

Co wtorek na plaży w Gdyni Orłowie filmy w ramach szóstej edycji Kina Letniego

 

 Rooftop cinema, czyli sobotnie kino na Szekspirowskim w Gdańsku

 

A jak jeszcze komu mało, to kalendarz wydarzeń trojmiasto.pl zawsze przydatny 🙂

Ciekawostka literacko-gastronomiczna

Piętrowa aluzja – Las w Lesie!

Tytułem wyjaśnienia dla laików bądź nietutejszych – książki z cyklu Survarium opisują świat, w którym po kataklizmie pojawiła się anomalia, Las. 

W Sopocie natomiast Las to kawiarnia z wegańskimi ciastami i przesympatyczną obsługą (i są daleko od Monciaka, więc nawet teraz da się tam spokojnie posiedzieć ^^). 

Po Woodstocku

 

Nadal szumy wokół Przystanku Woodstock, to i ja coś napiszę. Nie będzie tak obszernej relacji, jak rok temu. W 2015 roku byłam tam pierwszy raz, to i wszystkim musiałam się nacieszyć; teraz jechałam z ambitnym zamiarem odpoczęcia. Nietypowe założenia, ale całkiem nieźle zrealizowane. 

Poza spaniem i czytaniem książki oczywiście spędzałam też czas tradycyjnie – w kolejkach po wszystko, w poszukiwaniu znajomych w półmilionowym tłumie i dreptaniu po kostki w obowiązkowym błocie.


Zaliczyłam kilka koncertów więcej niż ostatnim razem, w tym bardzo wyczekiwane Oberschlesien, które rok temu nie zagrało. Tym razem się udało i mam już nową, ulubioną rodzimą kapelę – cóż może być lepszego niż śląski industrial metal?  Byłam też na bodajże czwartym już koncercie Łony i Webbera – panowie pierwszy raz na Woodstocku, stąd nie spodziewali się pogo na swoim występie 😉


Zakupy w alejce handlowej również udane:

Z przyziemnych rzeczy – fakt, śmieci było mnóstwo. Ludzie jednak słabo ogarniają dbanie o porządek we wspólnej przestrzeni i nie wiem, czy większa ilość śmietników to zmieni, można jednak spróbować. Nie ma jednak co dramatyzować, że woodstockowicze śmiecą w sposób wyjątkowy – kto nigdy nie widział lotniska na Babich Dołach w Openerowy poranek, kiedy promienie wschodzącego słońca skrzą się w pierdylionie plastikowych kubków od piwa lub nie spędził wieczoru w tzw. strefie kibica podczas dowolnych mistrzostw, ten jeszcze niewiele wie o bałaganie.

Bezpieczeństwo – jeśli ktokolwiek łudzi się, że istnieją bezpieczne imprezy masowe, to gratuluję mu oderwania od rzeczywistości. Są tylko imprezy trochę bardziej lub trochę mniej bezpieczne – poczynając od dowolnych rozgrywek sportowych po nadchodzące międzynarodowe dni ministrantów w Krakowie. Dlaczego? Ano dlatego, że żadne służby nie są w stanie w pełni skontrolować terenu imprezy ani osób w niej uczestniczących. Oczywiście, gdyby każde wejście było wyposażone w rentgen, psa na narkotyki lub oferowało kontrolę na styl więziennego przykucu, wtedy można by mówić o sprawdzeniu uczestników – na takie rozwiązania oczywiście nie ma czasu, środków ani ochoty – kto przeszedł dokładną kontrolę na lotnisku, ten wie, że na imprezie masowej nie ma to szans, zwłaszcza, kiedy liczba uczestników oscyluje wokół pół miliona. Plus krytycy imprezy mieliby nową pożywkę – w końcu jak można tak naruszać przestrzeń osobistą niewiniątek…

Ze względu na otwarty i egalitarny charakter Przystanku Woodstock organizatorzy muszę liczyć się z bardzo urozmaiconą klientelą. Poza fanami muzyki i zwolennikami idei Miłość-Przyjaźń- Muzyka, Przystanek ściąga też osobniki, którym ww idea jest obca. Miałam wątpliwą przyjemność ostatni odcinek podróży pociągiem spędzić z parą, która reprezentowała skrajnie odmienną postawę. Pan dres i pani maniura z solarium, oboje spod znaku „Szlachta nie pracuje” całą drogę starali się rozkręcić na swój specyficzny sposób pojmowaną imprezę w pociągu, w przerwach między kolejnymi ścieżkami oferując wpierdol osobom mijającym ich w przedziale. Woodstock byłby jeszcze piękniejszy bez dresów mentalnych, których obecność jest zauważalna. Zdaje się, że to ta mniejszość intelektualna próbowała organizować defiladę „Wielkiej Polski”. 

Niestety, festiwal na którym można spotkać pełen przekrój społeczeństwa to nie tylko ludzie przebrani za truskawki i arbuzy, rodziny z dziećmi i motocykliści, to też niestety jednostki wysoce aspołeczne, w znacznej części ortaliony umysłowe. Nie ma jednak co wieszać psów na Woodstocku ani jego organizatorach – to nie ich wina, jakie to społeczeństwa chowanie. 

Podziwiam Owsiaka za wiarę w ludzi, za to że chce mu się nadal organizować Przystanek, mimo niesprzyjającego klimatu tzw. dobrejzmiany, mimo setek ludzi pośród tego pół miliona, uparcie starających się nadać Woodstockowi gębę niebezpiecznej wylęgarni zła i zarazy. Podziwiam wszystkie służby zaangażowane w festiwal, zwłaszcza medyków. Sama miałam wielokrotnie okazje pracować przy zabezpieczeniach imprez i wiem z autopsji, jakie cuda się zdarzają w takiej „pracy z klientem”. Niestety, ludzie mają ogromne zdolności w zakresie sprowadzania zagrożenia na siebie i otoczenie, selekcja naturalna postępuje i może z czasem wadliwe geny zostaną nagrodzone Nagrodą Darwina. Do tego czasu trzeba jakoś znosić takie jednostki. Dodatkowo – Przystanek ma swój regulamin, którego przestrzeganie jest w gestii uczestników, tak jak ogólne zasady życia na festiwalu, dla tych, co z samodzielnym, racjonalnym myśleniem mają problemy. Przy odrobinie myślenia człowiek nagle przestaje być zagrożeniem dla siebie i otoczenia, ale to ta odrobina czasem okazuje się być towarem deficytowym 😉

O Woodzie można pisać długo, ale i tak warto to zobaczyć na własne oczy – mam zatem nadzieję, że widzimy się 3-5 sierpnia 2017, oby świat do tego czasu nie zwariował. 

zystanek Woodstock Woodstock festiwal festival Kostrzyn Kostrzyn nad Odrą 

Lipiec w Trójmieście

Co robić w lipcu w Trójmieście? Zwłaszcza po tym, jak skończyła się najwspanialsza (dla tych, co byli) i najgorsza (dla tych, co nie byli i uczestniczyli tylko w zakorkowaniu miasta) impreza lipca – Opener.

źródło

Jeśli jesteś turystą i chcesz się wmieszać w tłum lokalsów, ugrzęźniętych latem w mieście, oto parę propozycji na spędzanie czasu w statystycznie najbardziej deszczowym miesiącu roku:

W Gdyni trwa Gdynia Design Days, czyli festiwal designu, w tym roku odwołujący się do historii miasta. Wystawy i warsztaty trwają do 10 lipca.

 

Muzeum Emigracji w Gdyni organizuje Migracje Kreacje – do 17 lipca m.in. spacer architektoniczny po gdyńskim porcie i warsztaty kulinarne

 

Legenda Morska Gdyni organizuje Wakacje Morskie Gdyni, czyli cykl bezpłatnych, tematycznych spacerów po mieście.

 

W każdą niedzielę w Gdańsku Oliwie odbywa się Pchli Targ

 

20-23 lipca to Globaltica, czyli Festiwal Kultur Świata. Więcej informacji tutaj.

 

9 lipca w Gdańsku Festiwal Kolorów

 

9-10 lipca w Sopocie to Seaside Fashion Summer – targi mody, designu, sztuki + warsztaty kreatywne dla dzieci

 

14-17 lipca – Festiwal Dźwięki Północy – muzyka folkowa z Europy Północnej

 

16-17 lipca w Parku Oliwskim – doroczne Parkowanie

 

22 lipca w Gdańsku zaczyna się trwająca do 17 sierpnia wystawa Sztuka i tatuaż

 

23-24 lipca – Gdańsk Tattoo Konwent

 

Przez całe wakacje na molo w Sopocie wieczorne seanse filmowe w ramach Orange Kino Letnie

 

Co wtorek na plaży w Gdyni Orłowie filmy w ramach szóstej edycji Kina Letniego

 

 Rooftop cinema, czyli sobotnie kino na Szekspirowskim w Gdańsku

 

 

29-31 lipca w Gdyni – Nadmorski Plener Czytelniczy

Woodstock!

Za dwa tygodnie Woodstock Festival! 

źródło

Trochę inny niż poprzedni, kto wie czy nie ostatni. Dlaczego? M.in. przez feralną decyzję policji o uznaniu Przystanku za imprezę o podwyższonym ryzyku. Władze uznały, że na Festiwalu istnieje „możliwość wystąpienia przejawów nienawiści na tle narodowościowym, kulturowym, etnicznym czy wyznaniowym”, oraz, że „Przystanek Woodstock może być obiektem zainteresowania środowisk skrajnie nacjonalistycznych oraz skrajnych środowisk lewackich”. Jurek Owsiak uważa te prognozy za równie prawdopodobne jak zapowiadanie, że pierwszego dnia Woodstocku spanie śnieg, nie mniej jednak klimat wokół imprezy jest trudny. 

Mówi się, że Wooda krytykują tylko ci, którzy tam nie byli – jest to baaardzo duże uproszczenie oczywiście, ja byłam w zeszłym roku po raz pierwszy a jakoś nigdy nie nawoływałam do likwidacji imprezy ;> Wiadomo, jakich ludzi ta impreza w oczy kole. Tak w praktyce wygląda #dobra,zmiana – dla niedowiarków, co to mówili, że przecież władza nie podejmuje decyzji, które w dotykałyby ich w jakiś sposób.  Niestety, teren tegorocznego festiwalu został ogrodzony, powstają bramy, będą większe kontrole. Wszystko w imię walki z zagrożeniami, z terroryzmem itp. Niby nic nadzwyczajnego, normalne zjawisko na typowych festiwalach, ale… 

Liczmy na to, że negatywny stosunek władzy do pozytywnego zjawiska, jakim jest Woodstock Festiwal zaowocuje w taki sam sposób jak negatywny stosunek do WOŚP – dla tych co oglądają jedynie Telewizję Tzw. Publiczną przypomnę – m.in. ze względu na polityczne tępienie Orkiestry, tegoroczna zbiórka była rekordowa (zebrano ponad 72 miliony złotych, 20 mln więcej niż w roku minionym). Skoro można dawać kasę zarówno w dobrej intencji, jak i na złość złej, to trzymam kciuki, żeby na złość złym intencjom zabawa w tym roku była wspaniała. 

 

Zapoznajcie się z zasadami woodstockowego życia i apelem Jurka Owsiaka. 

 

Woodstock można też wspierać na kilka sposobów.

 

A przesłanie Jurka Owsiaka niech wam towarzyszy – jeśli miałby to być ostatni Przystanek Woodstock, to niech będzie najpiękniejszy, najcudowniejszy, aby można go było wspominać do końca życia. 

Cóż jeszcze rzec? Blogereczki lajfstajowe pewnie już kompletują ałtfity, szczególnie, że sieciówy takie jak H&M oferują jedyne i niepowtarzalne ciuszki z edycji festiwalowych. Było już H&M Coachella, było H&M Opener, to może będą chociaż trampeczki i arafatki z linii H&M Woodstock, wszystko z nudnymi tshirtami, opatrzonymi hasłem Festival state of mind. 

Bawcie się najlepiej!