Syndrom akweduktu

Jest taki problem pierwszego świata, jak syndrom paryski. Rozczarowanie miastem miłości i bagietek na tyle silne, że powoduje objawy psychosomatyczne, takie jak duszności, zawroty głowy, halucynacje i urojenia. Co ciekawe, zapadają na niego przede wszystkim Japończycy, dla których Paryż to miasto z idealnej pocztówki. Wymarzona wycieczka kończy się zawiedzionymi oczekiwaniami, a nierzadko hospitalizacją. 

 

Miniony weekend obfitował w emocje – na szczęście obyło się bez halucynacji i innych dygotów – mam jednak swoisty syndrom, nazwijmy go czarnowodnym. 

 

Przy okazji wypadu na Wdzydze kupiłam mapę z zaznaczonymi atrakcjami turystycznymi, a coby nie szwendać się tylko po bunkrach i zamkach, ruszyliśmy w poszukiwaniu akweduktu na Czarnej Wodzie. Według mapy w rejonie są trzy takie obiekty, z czego jeden – w Fojutowie – całkiem zacny, do niego jednak tym razem nie dotarliśmy.

 

Poszukiwania na trasie ze Studzienic do Odr zajęły ok. godziny, jazda po leśnych drogach jest oczywiście radością sama w sobie, ale wraz z pokonywanymi kilometrami rosły oczekiwania. I wtem! W środku lasu oczom naszym ukazał się taki widok:

 

akwedukt

 

Coś wspaniałego. Przebłysk geniuszu pruskich inżynierów i sztuk osiągnięć hydrotechniki XX wieku. Tu natomiast możecie zobaczyć kilka innych obliczy tego wybitnego dzieła inżynierii lądowej. Tak czy siusiak, best day ever 😀

Warsaw Comic Con, czyli WC Con vel NadarzynCon

Tydzień mi to zajęło, ale w końcu udało mi się w ciut dłuższej formie spisać refleksje z WC Conu, odbywającego się w miniony weekend w „Warszawie”.

20170602_180621

Wyprawa w stronę Nadarzyna w piątkowe popołudnie była obarczona podwójnym ryzykiem- standardowe o tej porze korki plus autobusy imprezowe, podstawiane co godzinę przy stacji Warszawa Centrum, stające na kilku przystankach w drodze do celu. Mimo tego, że w piątek jeszcze nie było szczytu frekwencyjnego, zainteresowanie imprezą było duże- m.in. za sprawą darmowych wejściówek rozdawanych podczas Pyrkonu i dołączanych do CD Action. Bus przyjechał spóźniony (bo korki) i krótki (bo tak), tłumy się zzipowaly do małych plików, ale zebranie kolejnych pasażerów np. z Dworca Zachodniego nie wchodziło już w grę.

 

Pod wieczór wydostanie się z Ptak Warsaw Expo, leżącego w Sferach Poza Czasem , także było wyzwaniem strategiczno-logistycznym. Z jednego przystanku odjeżdżał bus konwentowy(co godzinę, opóźniony, nadal krótki) i dwie linie podmiejskie w dość enigmatycznych kierunkach, z drugiego, w równie niejasnych kierunkach, ale już bliżej ogólnie pojętego miasta- dwie linie zbiorkomu warszawskiego. Tłumy kłębiące się na konwentowym przystanku zgodnie usiłowały łapać stopa z umiarkowanym skutkiem lub wzywać taksówki, ubery i Wielkich Przedwiecznych.

 

Postanowiłam dać szansę zbiorkomowi. Stoimy, czekamy, nic się nie dzieje, choć powinno. Kiedy już minęło ok 15 od rozkładowego odjazdu busa linii 7xx, zadzwoniłam do ZTM, upewnić się, czy jest w ogóle sens tam stać, bo może miejskie linie z jakiegoś powodu już nie jeżdżą. Babeczka włączyła mi granie na czekanie z melodyjką niepokojąco zbliżoną do Resident Evil, doczekałam nawet do końca tej pięknej kompozycji, po to tylko, żeby się dowiedzieć, że jest korek, ale „wie pani, najważniejsze, że nikomu nic się nie stało” 😉 bus po kolejnym kwadransie jednak przyjechał, tłum się zzipował ponownie, ale dopiero do następnego udało mi się wkompresować.

20170602_172502

I tu taka uwaga do organizacji przejazdów- nawet przy organizowaniu imprezy po raz pierwszy, można podpatrzeć rozwiązania stosowane przez innych. Ok, czwartek i piątek nie musiały jeździć przez cały dzień co kwadrans, mogły jednak jeździć wedle potrzeb. Nie wiem, jak radzą sobie wszystkie duże imprezy, ale znam lokalny przykład – Opener Festiwal na lotnisku w Babich Dołach, oddalonych od centrum Gdyni o ok 25 minut jazdy autobusem, więc też w okolicy, do której się nie chce dreptać z dworca na piechotę. Są więc busy festiwalowe, które zabierają pasażerów z jednego tylko przystanku i jadą prosto do celu. Pod dworcem są osoby kierujące ruchem, dbające też w miarę możliwości o to, aby bus nie był wagonem bydlęcym. I tych busów stoi cała kolejka, podstawia się je wedle natężenia ruchu pasażerów.

 

W sobotę jeździły już co kwadrans i udało mi się wbić w już drugi, który podjechał! Dziewczyny obok mnie cieszyły się jeszcze bardziej, bo wcześniej nie udało im się zmieścić w dwóch. Organizatorzy nie wzieli pod uwagę, że konwenty, zwłaszcza te niedrogie (albo rozdające darmowe wejściówki) przyciągają rzesze młodzieży uzależnionej dojazdowo od komunikacji autobusowej. Ogromny parking centrum Ptak nawet w sobotnie popołudnie miał nadal sporo wolnej przestrzeni. Jeśli jeszcze zdarzy mi się wybierać na organizowany w tym miejscu Comic Con to samochód będzie najlepszą opcją, nawet pomimo legendarnych już warszawskich korków.

20170602_190928 20170602_191253 20170602_191434 20170602_191558 20170602_191707 20170602_192425 20170602_193813

Pozytywnym aspektem imprezy organizowanej w halach, w przeciwieństwie do wielu odbywających się w budynkach „cywilnych” (szkoły, uniwersytety) jest ułatwiony dostęp dla ludzi o ograniczonej ruchomości. Zniżek dla rodziców przychodzących na imprezę w charakterze opiekunów dzieci niepełnosprawnych nie przewidziano, również opłaty parkingowe wg informacji osiągalnych na fp pozostawały bez zmian. Najwyraźniej udostępnienie w pełni sprawnych autobusów z rampami i kierowcami skłonnymi ich używać też było kwestią problematyczną; na szczęście dzięki pomocy współpasażerów udało się dziewczynie na wózku wsiąść do autobusu. 

20170603_133148 20170603_133247 20170603_133403 20170603_133602 20170603_133640 20170603_150402 20170603_150551 20170603_171041 20170603_171939

Wadą samej lokalizacji jest też specyfika targowa – brak odpowiednich sal prelekcyjnych. Oczywiście prelekcje odbywały się w nominalnie przeznaczonych do tego salach konfefencyjnych, jednak wszystkie są pomieszczeniami półotwartymi – nie posiadają w większości drzi, zamiast sufitu jest podwieszona kratka. Oznacza to, że podczas każdego spotkania dla pewności należało siadać jak najbliżej prowadzącego, bo pomimo nagłośnienia ostatnie rzędy często nic nie słyszały – i to nie w wielkiej hali, ale w pomieszczeniu na np. 50 osób. Możliwe, że właśnie słabe nagłośnienie było powodem, dla którego w przeciągu 15 minut prelekcję Michała Studniarka o legendach miejskich opuściła połowa sali. Choć może rzecz też w charyzmie prowadzącego i nieszczególnym wciągnieciu audiencji w temat.

 

Impreza komercyjna=brak wolontariuszy/gżdaczy. Prowadzący punkty programu przez większość czasu zdani byli sami na siebie w obliczu problemów, przede wszystkim z nagłośnieniem. Oznacza to, że prelegentka musiała np. dzwonić po wsparcie techniczne, bo nie było w pobliżu nikogo z obsługi.

 

Wspomnianym już przeze mnie w relacji na arytmia.eu dużym failem organizacyjnym był zapowiadany przyjazd Charlesa Dance’a. W niedzielę o 11 miał być w Hali C. Chodzę, zwiedzam, 11.30, poszłam spytać obsługi – nie wiedzą. Tzn. wydaje im się, że coś wiedzą, ale pewni nie są. Co ciekawsze, w jednym pressroomie też niby wiedzą („będzie, oczywiście, że będzie, tylko trochę później”). Dopiero w drugim udało się uzyskać konkretną informację, że Dance nie przyjedzie, bo mu się gdzie indziej zdjęcia przedłużyły. Także brawa dla WCC za rzetelne informowanie uczestników o zmianach w programie.

20170603_190109 20170604_112623 20170604_112722 20170604_121136 20170604_121356

Brawa także za dokładny, akuratny, szczegółowy i co tam jeszcze harmonogram imprezy. Możliwe, że w tym zakresie faili było dużo więcej, ale jedną rzecz potraktowałam szczególnie. Jeszcze podczas Pyrkonu zapowiadano, że na WC Conie odbędzie się oficjalna premiera nowej książki Magdaleny Kozak – Młodego, będącego kontynuacją trylogii nocarskiej. Fajnie, idę! Tylko jak trafić na wydarzenie, które nie jest wymienione w ogóle w konwentowym spisie? (Harmonogram sam w sobie był uroczy – rozpisane godziny wystąpień zachodnich gwiazd i tyle. Rodzime prelekcje rozpisane przy salach, w których się odbywały). Na głównej scenie do 17.00 odbywały się panele z tymiż zachodnimi aktorami, po tej godzinie cisza i pustka. Okazało się w sobotę po południu, że o 17.30 na głównej scenie będzie premiera książki. Informację udało mi się znaleźć przypadkiem, na odręcznie wypisanej kartce powieszonej na schodach prowadzących do siedziby nocarzy. Najwyraźniej mało konwentowiczów znalazło tę kartkę – w wyjątkowo poprowadzonej premierze wzięło udział może 30 osób. Jestem pewna, że w wielotysięcznym tłumie znalazłoby się więcej fanów twórczości pisarki, jednak dzięki niskiej frekwencji dla wszystkich obecnych wystarczyło krwawego tortu z lukrowymi nabojami 😉

20170603_180726 20170603_183025 20170603_184008

Czy za coś jeszcze brawa? Niedociągnięć jest mnóstwo, od komunikacji internetowej po sprawną akredytację na miejscu („Ma pani może swoją smycz? Bo nam się kończą, to bym pani tylko identyfikator dała”…), na niektóre rzeczy można jednak przymknąć oko przy pierwszym wydarzeniu pod daną marką. 

 

Czy WC Con vel NadarzynCon wyróżnił się czymś na plus?

Wystawa samochodów filmowych była fajna i chyba nigdzie jej wcześniej nie widziałam. Trochę to jednak mało na 4 dniową imprezę. 

20170603_170403 20170603_170438 20170603_170803-1 20170603_193253 20170603_193306

Są całe rzesze zadowolonych uczestników wydarzenia, ale jak większość z was wie, jest też pewien dowcip o miliardach much, które nie mogą się mylić ;> 

20170604_113431

Wszystkie te plusy dodatnie i plusy ujemne składają się na ogólny wniosek- niezła impreza, ale niekoniecznie punkt obowiązkowy w rocznym kalendarzu konwentowym. Nie wykluczam uczestnictwa w dalszej przyszłości, z pewnością jednak dla zapowiedzianego w dość kontrowersyjnym terminie jesiennego WCCon nie zrezygnuję z Coperniconu. 

Dwutakt 2017

Okazuje się, że w Toruniu można być nie tylko z okazji Coperniconu. Tym razem okazją do wycieczki był jednodniowy Festiwal Kultury Popularnej Dwutakt. Impreza miała miejsce w minioną sobotę w gmachu Dworu Artusa i temat przewodni – Kobiety w popkulturze. Bohaterki i twórczynie.

Impreza krótka, ale treściwa.

Liczni goście, kilku cosplayerów, delegacja Legionu 501. Poza trwającymi przez prawie cały dzień prelekcjami w bloku Renesans Superbohaterów i panelami w Sali Wielkiej do dyspozycji uczestników były m.in. strefa zabawy i Strefa Artysty – z atrakcjami dla dzieciarni, strefa gier, escape room i sala kinowa. Do tego także karykaturzysta, strefa tatuażu (z możliwościa eksperymentów artystycznych na bananach), stoiska z książkami i drobiazgami. Gdybym tylko mogła, spędziłabym cały dzień w zaułku Obwoźnej Czytelni Komiksów, wertując ogromne tomiszcza z komiksami o Deadpoolu.

O Dwutakcie więcej przeczytacie tutaj.

18670893_10210689779774259_6967224281640760552_n 18740115_10210689807534953_3832300138188025629_n 18740194_10210689794454626_2282701386745360876_n (1) DSC00946 DSC00947 DSC00950 DSC00960 DSC00965 DSC00967 DSC00970 DSC00976 DSC00990 DSC00991 DSC01002 DSC01006 DSC01007 DSC01018 DSC01025 DSC01032