Dlaczego warto prowadzić prelekcje na konwencie?

Dlaczego warto zostać twórcą programu konwentowego i poprowadzić prelekcję?

lecture-2152939_1280

– możesz mówić do ludzi o tym, co cię interesuje – A nie, jak np na studiach, o fascynujących dla wykładowcy niuansach aspektów przesłanek wykładanej materii. Nie. Chcesz mówić o średniowiecznej bieliźnie? O fascynacji nikomu-poza-tobą-nieznanej mandze? O wyższości Białego Orła nad Kapitanem Ameryką? Droga wolna, przyjdź i mów 🙂


– możesz zainspirować słuchaczy – oczywiście nie do opuszczania ich stref komfortu czy do wsiadania do tego Ferrari, które rzekomo tylko na to czeka. Może się okazać, że temat, który jest tobie bliski wciągnie też kogoś ze słuchaczy. Taki człowiek wróci z konwentu do domu z zupełnie nową zajawą albo z zapisanymi tytułami książek/filmów/gier, które koniecznie zapragnął nadrobić, bo w końcu od kogoś się dowiedział, że warto. Zarażanie pasją to prawdopodobnie najlepsze możliwe zarażanie.
 
– możesz zgłębić temat, który cię interesuje – zarówno podczas wielomiesięcznych (a co najmniej kilkudniowych) przygotowań do prelekcji, kiedy przekopujesz się przez antyczne rękopisy i zapomniane przez internet fora tematyczne, jak i podczas konwentu – nigdy nie wiadomo, czy ktoś wśród słuchaczy nie będzie wiedział czegoś więcej od ciebie w temacie tych średniowiecznych majtów. 
 
– możesz spotkać na prelekcji ludzi, którzy się z tobą nie zgodzą i będzie to dobre – konstruktywna niezgoda przynosi czasem niesamowite efekty.
 
– aspekt merkantylny – twórcy programu (prowadzący prelekcje, twórcy larpów, paneliści) na ogół maja zniżki przy zakupie akredytacji. Nierzadko, przy kilku punktach programu, można wypracować sobie darmowy wstęp na konwent, co oznacza oczywiście więcej golda do wydania na stoiskach. 
 
– twoje imię będzie w informatorze konwentowym! To oznacza wieczną chwałę w Valhalli, szacun na dzielni i tłumy adoratorów/adoratorek. Będzie czym się pochwalić rodzicom, sąsiadce i na blogu 😉
 

 

Skoro już wiadomo, dlaczego warto prowadzić prelekcję na konwencie, można zacząć się zastanawiać – na który konwent się zgłosić.

 
Doskonałą motywacją do szybkiego przemyślenia tej decyzji jest fakt, że na Copernicon można zgłaszać punkty do jutra 😉
 
A dlaczego akurat Copernicon? 
Organizowany od 8 lat toruński festiwal fantastyki i popkultury jest jedną z najciekawszych i największych imprez tego typu w Polsce.
Jest w Toruniu! (co może być lepszego?!)
Wydarzenia odbywają się w samym sercu miasta.
+ bonus – będę tam ja 😉
grafika – Pixabay

Młodym wilkiem będąc, czyli – jak nie zaczynać współpracy z blogerem, poradnik dla początkujących

Jak nie zaczynać współpracy z blogerem

wolf-1745336_960_720
Wypatrz swoją ofiarę. Zaczep blogera tajemniczymi słowami roztaczającymi sielankowe widoki – „Napisz priv ( mam propozycję korzystnej współpracy)”.
[Na ogół, jak się ma do kogoś sprawę (nawet do blogera), to jakoś tak milej, jak się człowiek sam z tym biznesem pofatyguje]
 
Na pierwsze pytanie – „Cóż to za propozycja?” odpowiedz mgliście.
Na pytanie blogera – „A dlaczego właśnie ja?” odpowiedz równie konkretnie: „A czemu nie”.
 
Roztaczaj bajeczne wizje wzajemnej promocji i sielankowej współpracy, w ramach której bloger, oczywiście dzięki tworzeniu promocyjnych treści, zyska fejmy, złote ostrogi i wieczną chwałę w Valhalli. „Zleceniodawca” jest także pewien, że jego działalność (coś ok 70 fanów na fanpejdżu) z pewnością wygeneruje blogerowi więcej wejść. Oczywiście, jakieś dary losu też są przewidziane, ale z grubsza współpraca ma się opierać na prostej wymianie – fejmy za fejmy, no bo nawet oficjalny patronat mogę dostać od promowanego przedsięwzięcia.
 
Tematyka współpracy tak trochę po drodze blogerowi, trochę bardziej jednak byłaby po drodze z inną tegoż działalnością – na propozycję wykorzystania innego kanału fukaj na blogera, że to on ma się czuć wyróżniony tą propozycją i niech nie wymyśla. A najlepiej niech od razu się deklaruje, teraz, już!
 
Na inne pytania blogera także nie udzielaj konkretnych odpowiedzi.
 
Na wstępną („możemy spróbować zobaczyć, co z tego może wyjść”) deklarację chęci współpracy przedstaw swoje oczekiwania – „napisz to, napisz tamto, za kilka dni napisz jeszcze co innego”.
 
[Pracowałam kiedyś w knajpie, w której szefo, ilekroć komuś za bardzo (z gości oczywiście) się spieszyło, reagował niezmiennym – to nie piekarnia, tu trzeba chwilę zaczekać.]
 
I gdy bloger zareaguje w powyższym tonie („panie, chwilunia, ja tu mimo wszystko nerki nie oddaję ani nie robię tego za gazyliony monet. Chcę to przemyśleć, zastanowić się nad tak lukratywną „propozycją” i dam znać za kilka dni”) – oburz się. No bo jak to tak, pan zleceniodawiec potrzebuje na-ten-tychmiast, migusiem, „on potrzebuje szybko”, dla niego to żadna korzyść, że bloger chce sprawę przemyśleć.
 
Tak właśnie, drogie robaczki świętojańskie, nie zaczyna się współpracy z blogerem. Więcej rad w tym odcinku nie będzie, bo jakoś już nie było o czym rozmawiać.
rysunek- Pixabay

Sierpień w Trójmieście

Lato w Trójmieście, część druga.

Lipcopad się skończył, sierpień póki co też jest umiarkowany, na Woodstock się tym razem nie udało pojechać, coż zatem robić w mieście latem?

 

lew gdański

– do 20.08 trwa Wielki Przedwieczny Jarmark Dominikański (w tym też koncerty!)

– codziennie Kino Letnie na sopockim molo

– 8.08 Kino Letnie w Orłowie

– co sobotę Kino na Szekspirowskim w Gdańsku

– 6.08 Targi mody vintage na Podwórku na Podwórku w Gdańsku 

– 13.08 Gdański Targ Roślinny, także Podwórko – kwiaty, doniczki, warsztaty, kosmetyki roślinne i wymiana sadzonek i nasion

– 11-12.08 nocne pokazy lotnicze Aerobaltic w Gdyni

– 12.08 Spacer parowy po Gdańsku – steampunkowy wehikuł czasu

– 12.08 i 19.08 spacery szlakiem legendy morskiej Gdyni

a jak komuś jeszcze mało było–> Kalendarz imprez w Trójmieście